Sunday, March 17, 2019

Marco celebruje Dzien Swietego Patryka...





"Leprechaun" (irlandzki leipreachan) pochodzi z iralndzkich basni. Ten maly, brodacz nie jest ani zlym ani dobrym duszkiem. Zlapany , za cene uwolnienia, spelni nasze zyczenia. Podobno biedny nie jest; ma garniec pelen zlota ukryty na koncu teczy. Nie wiem czy nasz lokalny "Leprechaun" jest tak bogaty, ale jego ubior jest taki jaki nosza irlandzcy bohaterowie  legend. I ma  niezle poczucie humoru !

Tuesday, February 19, 2019

The snowy tale

motto
Let the marble masterpiece of Michelangelo
last for ever
let the masterpiece of snowy art
be reborn
year by year, again and again.




"The snowy tale"

Under the azure , hot Italian sky, Carrara,  a precious jewel among Italian cities,
shone with the snowy marble.
Michelangelo, enchanted by the beaty of nature  with passion, love and hate,
with ecstasy and suffering, carved, animated the marble.
Under the wintry, heavy with clouds sky,in the blizzard,
lashed by arctic wind
I'm fascinated by the marvel of amazing art.
Snow captivated by masters.

I adored the talent of the students -artists
 who enchanted  by the beauty of nature and immortal art,
with passion , with love and hate, with ecstasy and with suffering,
carved, animated the snow.

copy right by R.L.Pelc

Monday, February 18, 2019

Giverny. W ogrodzie Moneta

                      

Do Giverny oddalonego około 80 kilometrów od Paryża  wybraliśmy sie w ostatnich dniach kwietnia. Ranek był chłodny, ale pogodny. Zapowiadał się piękny dzień. Było slonecznie i bezchmurnie .

Droga wiodła przez urocze  miasteczka, mijaliśmy domy z białego kamienia otoczone, najczęściej, wysokim murem. Tu i ówdzie pojawiały się wieże kościołów, na placykach, wzdłuż drogi, w ogrodach kwitly żonkile, tulipany i bzy.Cała Francja tonie w kwiatach .

Ogłoszono konkursy na najpiękniej ukwiecone miasteczka i wsie.

Po jakimś czasie droga prowadziła wśród uprawnych pól . Wiosna już była w pełni, wszystko kwitło i zieleniło się. Pola rzepaku jaskrawożółtego w pełnym słońcu i zielone uprawy zbóż tworzyły dwubarwną szachownicę. Jechaliśmy wciąż w górę.

 W pewnym momencie zjechaliśmy z drogi i stanęliśmy. Przed nami rozlegała się szeroka panorama . Nasz syn, mieszkający od lat we Francji i znajacy dobrze te okolice z dumą pokazał nam to miejsce. Staliśmy pod kwitnącymi drzewami, a w dole , daleko w dole , widac było, szeroką ,  spokojnie płynącą, czasami szarozieloną  a niekiedy srebrzystą  Sekwanę. Na wysokim brzegu stał malowniczy średniowieczny  zamek obronny. W promieniach słońca wydawał się całkiem biały. Choć to było urzekające miejsce,  nie zabawiliśmy tam długo. Pojechaliśmy dalej w stronę Giverny.

* * *

O  tej samej porze roku czyli w kwietniu, ale blisko stotrzydzieści  lat wcześniej w  okolice Giverny zawitał  Claude Monet. Stojąc w oknie pociągu podczas jednej ze swych  podróży zachwycił się pięknem  tej okolicy a szczegolnie wioką Giverny. Oczarowany bujnością zieleni, bogactwem kwitnących dzikich kwiatow, wysokimi wzgórzami  zapałał do tego miejsca miłością od pierwszego wejrzenia .

Malarz zdecydował o wynajęciu domu. Potrzebne na wynajem pieniądze pożyczyl od swego marszanda (sprzedawcy  dzieł sztuki) na poczet swoich  przyszłych obrazów. Paul Durand-Ruel okazał zaufanie i  szczodrość.  4,500 tysiąca franków na wynajem i koszty  przeprowadzki wystarczyły by artysta  mógł zamieszkać w Giverny.

Claude Monet sprowadził się  z Alice Hoschede i jej  ośmiorgiem dzieci.

Nowi przybysze nie zostali przyjęci życzliwie przez mieszkańców wioski. Nieformalny związek nowoprzybyłych ( Alice nie była wtedy jeszcze ślubną żoną)  budził oczywiste zgorszenie. Wszystko ich rózniło od „prawdziwych” wieśniaków. Ubiór, zachowanie, zainteresowania. Niezależnie od tego wydaje się, że Monet był tu szczęsliwy, a nade wszystko twórczy. W Giverny poza obrazami stworzył niezwykłej piękności ogród. Nie wiem czy malował swoje „świetliste” obrazy bo miał tak piękny obiekt jakim był ogród pełen kwiatów , kwitnących drzew, staw, strumyk,  nenufary i słynny japoński mostek. Czy może stworzył to wszystko po to, by mieć temat dla swoich obrazów. Nie znam odpowiedzi na te pytania. Wiem jednak, że mieszkał tu do końca swego życia.

* * *

Claude Monet uznany jest za twórcę kierunku zwanego Impresjonizmem.  Nazwa tego nurtu w malarstwie pochodzi od tytułu jego  obrazu „Impresja. Zachód slońca”.

  Obrazy impresjonistów nie znalazły pierwotnie uznania. Podczas  wystawy w Paryżu w 1874 roku, zorganizowanej w pracowni Nazara, doszło wręcz do awantur. Zwiedzający dali upust swej dezaprobaty. Obrzucono artystów obelgami . „Wytworne” panie wygrażały parasolkami. Krytycy sztuki nazwali ich oszustami i „komunardami” .

Na wystawie znalazły się  prace malarzy  „odrzuconych”. To znaczy tych,  których obrazy nie zostały zakwalifikowane  do wystawy ogranizowanej przez „Salon”.

Nikt nie przypuszczał iż za niespełna sto lat obrazy impresjonistów osiągną niebotyczne ceny. Wtedy wielu malarzy cierpiało niedostatek.

Jednakże Monet , nie dzielił losu ubogich artystów. Nalezał do tych , którzy już za życia osiągnęli uznanie a więc i pieniądze.

* * *

Ogród i dom Moneta w Giverny należą dziś do amerykańskiej fundacji. Pierwsza renowacja miała miejsce w 1977 a kolejna dopiero niedawno została zakończona. 

 Muzeum jest więc ponownie od niedawna otwarte. Zwiedza sie  dom, a w nim sypialnie,  salon i wielką kuchnię . Czego moim zdaniem zabrakło? Atelier Moneta! Salon, który się zwiedza jest pełen obrazów i kiedyś był jakiś czas  pracownią Mistrza. Tylko na zdjęciu możemy zobaczyć jak wyglądała kiedyś . Ale ostatecznie nie ma to chyba większego znaczenia, bo przecież Monet malował głownie w plenerze. Stąd tyle światła w jego obrazch, stąd owa „impresja”. Stąd cały nurt w sztuce. Artyści wyszli z pracowni na otwarte przestrzenie,w plener.

* * *

W domu Moneta jest duża kolekcja obrazów  japońskich. Zrobione są  specjalną techniką. W drzewie wycina się obraz i za pomocą farby-(atramentu) nakłada się na papier tworząc tzw.  „woodblock”. W kolekcji Moneta było 231 takich obrazów.

Zainteresowanie sztuką japońską było w drugiej połowie XIX wieku we Francji  dość powszechne. Wiązało się to z otwarciem Japonii na kontakty z Europą. Temat japoński pojawiał się w malarstwie.Przypomnijmy chocby van Gogha, który sięgał po te motywy. Claude  Monet swą kolekcję zaczął całkiem przypadkowo.

Będąc w Delft w Holandii kupował wazon. Na półce zauważył nieduży japoński  obrazek . Sprzedawca  widząc zainteresowanie klienta, do drogiego wazonu chojnie „dorzucił” jeszcze obraz. I tak zaczęła się  kolekcjonerska pasja Moneta.

* * *

Okna domu wychodzą na ogród .

I po to tylko by zobaczyć ten ogród warto było do Giverny się wybrać.

Ogród Moneta  zupełnie mnie oczarował. Kwitło tysiące tulipanów, obsypane kwiatami były niskopienne jabłonie. Dziesiątki kwitnących drzew dopełniały ten obraz . To niewątpliwie jest „zaczarowany ogrod”  oszałamiający  orgią kolorów .

Jest też inna , całkowicie odmienna część ogrodu. Tam nad płynącą rzeczką przerzucony jest ów słynny , wielokrotnie przez Moneta malowany mostek japoński. Niestety, kiedy tam byłam, nie kwitły jeszcze   nenufary, które tak dobrze znaja wszyscy wielbiciele obrazów  Moneta.

 „Nenufary” namalował Monet by uhonorować żołnierzy francuskich poległych w pierwszej wojnie swiatowej. Otwarcie w Paryżu pomieszczenia , w którym te wielkie płotna się znalazły, nastąpiło w 1927 . Rok po śmierci Moneta.

W ogrodzie nad stawem  kwitły barwnie i obficie azalie i rododenrony.

Jaka szkoda, ze nie mam żadnych umiejętności plastycznych. Opisanie słowami piękna  tego ogrodu jest poprostu niemożliwe. ,

* * *

Claude Monet miał długie i dość wygodne,”mieszczańskie” życie. Zostawił po sobie liczne obrazy przedstawiajace epoke, w ktorej żył i tworzył. Jego modelami byli najbliżsi krewni, pierwsza żona Cecylia, córki drugiej żony Alice , bratankowie, syn, przyjaciele . Malował pejzaże nadmorskie , zachody słonca , pola usiane makami , stogi siana i pszenicy, mosty, porty, żaglowce na wodzie, kwitnące drzewa, irysy.

Jego obrazy możemy oglądać w licznych muzeach świata.

Poza tym zostawił dom i ogród w Giverny . Tam wydaje się być ciągle obecny. Każdego poniedziałku , kiedy dom i ogród zamknięte są dla zwiedzających, przychodzą artyści. Rozstawiają swoje sztalugi . Malują. I tak trwa nieustający pochód pokoleń tych, którzy ukochali naturę , światło i powietrze. Tak jak impresjoniści i jeden z nich -- Claude Monet.



***


Wspominam odlegla już w czasie wiosenną podróż i wiosenny ogród Moneta. Jeszcze jeden dowód, że rację mial  Ryszard Kapuściński, który kiedyś napisał: 

„Podróż nie kończy się kiedy dotarliśmy do mety. (...) praktycznie nie konczy sie nigdy..." 
Niemal zawsze wracamy do wspomnień!

Saturday, February 02, 2019

Co dzis na kolacje? Sushi !



Lalka przywieziona  z Tokio, Asaka  chyba zaaprobowala moje Sushi z awokado.

Tuesday, January 29, 2019

Doroczne spotkanie z Prezydentem MTU

Od paru lat bywamy na spotkaniu Z Prezydentem  Uniwersytetu ("rodzimej" uczelni Karola).W tym roku odbylo sie ono w "Hideaway Beach Club" na Marco. Najwieksza zaleta tego miejsca jest polozenie.


Eleganckie osiedle z polem golfowym, restauracja, Klubem.


 W spotkaniach uczestnicza  absolwenci Uniwersytu.Sa to najczesciej ludzie sukcesu, dzis na emeryturach badz ciagle aktywni wlasciciele firm. Dodam, iz spotkanie sluzy nie tylko celom towarzyskim, ale tez,  a moze przede wszytkim, organizowane jest z nadzieja na finansowe wsparcie Uniwersytetu . Zwykle nie sa to "plonne nadzieje"


Thursday, January 24, 2019

Po deszczu...

Po porannym ulewnym deszczu plaza jest prawie pusta. Niebo jeszcze zakryte chmurami ale wiemy ze lada chwila znow powroci slonce.