Wednesday, February 07, 2018

Na targu...

 "Dajkon" przypomina nam okres "japonski". Tu , na targu na Marco jest tylko jedno stoisko, gdzie mozna kupic ta "rzodkiew". 
 Stoisk jest wiele. Dzisiaj troche czasu spedzilismy  u ogrodnika A bylo co ogladac! Wg. zrodel  znane jest 28 tysiecy odmian orchidei. Nie ma ich tu wszystkich:-) Jest tylko kilka okazow...





 Nie brak tez ,rzecz jasna, tropikalnych, egzotycznych (dla nas)owocow.


 A jezeli nie chcemy sami gotowac? To nie problem! Tu na targu mozna kupic gotowe jedzenie albo zatrudnic kucharza. Pamietac tylko nalezy by "szef" nie byl szczuply. Ostrzega przed tym nasz znajomy z targu kucharz, a wlasciwie napis na jego koszulce:"NIGDY NIE UFAJ SZCZUPLEMU KUCHARZOWI "




Wednesday, January 31, 2018

Pod błękitnym , styczniowym niebem...



Nasze malpki, ktore przetrwaly huragan Irma, podziwiaja pieknie kwitnace hibiskusy .



 Nasza plumeria  zlamana podczas szalejacego huraganu Irma, ktory "ladowal na Marco 10 wrzesnia 2017,  odradza sie.  Wspaniale zwyciestwo zycia nad unicestwieniem!
 

 
Po porannym spacerze  po naszym ogrodzie  "rutynowe" odwiedziny w porcie przy Esplanadzie.
"Another beautiful day" O tak to byl  kolejny  piekny dzien pod blekitnym niebem...

Friday, January 19, 2018

Posłuchaj…


O czym śpiewa fontanna ?
 O miłości,tęsknocie, niespelnionych  marzeniach?
O czym szumią liscie palm nad zatoką?
O zdradach i kłamstwach?
O dozgonnej miłości?
O czym szumią fale o brzeg bijące ?
O szczęściu, które było tylko w wyobraźni?
O wymyślonej przez poetę miłosci?
O tobie? O mnie? O nich?

Któż to wie ? Kto zrozumienie mowę wody i wiatru?
I tak niech zostanie.
Bo nikt wiedzieć  nie powinien o tym
O czym śpiewa fontanna, szumią liście palm
 i fale o brzeg bijące..




Saturday, January 06, 2018

Popołudniowy spacer.






Wybralismy sie dzis do hotelu Marriott by zobaczyc jak toczy sie zycie. Tam szum i gwar. Duzo dzieci i mlodziezy, bo jeszcze trwaja wakacje. Budowa ogromnego nowego obiektu,  trwa.
Ma tam powstac najwieksze w Stanach centrum konferencyjne.




Thursday, January 04, 2018

Noworoczna Parada ...

W Pasadenie w Kalifornii od 129 lat odbywa sie noworoczna "Parada roz". Nazwa moze nieco mylaca, bo nie tylko roze tworza bajecznie kolorowe postacie, okrety, Imponujace sa tez orkiestry szkolne i uniwersyteckie (Marching bands). My ogladamy transmisje z Pasadeny od 1985 roku z nieodmiennym podziwem.












Kicz? Moze...ale jak oni to robia? Tysiace, miliony kwiatow tworza takie obrazy!!!!

Monday, December 25, 2017

Swieta, swieta ...

Wspominam...



Mistyka wigilijnej wieczerzy, zapach choinki , tajemniczość zapadającej nocy, delikatny taniec płomyków zapalonych świec, aromat siana leżącego pod śnieżnobiałym obrusem tworzyły nieporównywalny z niczym klimat.

Ach, jeszcze  prezenty! Zjawiały się niepostrzeżenie pod choinką tuż przed wigilijną kolacją .  Na nic zdały się  dziecięce  próby podpatrzenia Aniołka.

* * *

Z Wigilią w naszym domu związanych było szereg różnych obyczajów. Zakwitała wtedy gałązka wiśni urwana jeszcze w noc Swiętyego Andrzeja. To była wróżba przepowiadająca zamążpójście.

W Wigilię pierwszym gościem, który przekraczał próg powinien być mężczyzna. Miał przynieść pomyślność w przyszłym roku. Kiedy byłaby to kobieta, a nie daj Bóg z pustymi rękoma,  to kiepska była prognoza na najbliższy rok.

Makowiec stanowczo winien się znaleźć na wigilinym stole, bo ilość ziaren maku ma być zapowiedzią mnogości dobrodziejstw jaka spłynie na nas, a  miód (choćby w pierniku, i kutii) zagwarantuje dobre zdrowie i “słodkie “  dni. Bo bez nich trudno  przeżyć kolejny rok.

Tych wróżb, przesądów i wierzeń było bez liku . Wspominam je tylko mimochodem , zakładając że Państwo przypomnicie swoje “domowe klechdy”.



* * *

Na czym polegała niezwykłość tych świąt? Może na tym, że zawsze, odkąd pamiętam, obowiązywał ten sam doroczny rytuał ?

Dom był przesiąknięty zapachem upieczonych ciast .

Uderzał w nozdrza zapach gotującego się czerwonego barszczu, aromat suszonych grzybów, uzbieranych własnoręcznie jesienią. Pachniało kiszoną kapustą bo

 “ Co to za Wigilia bez pierogów z kapustą”.

W domu moich rodziców przygotowywało się dwanaście potraw. Przejełam ten obyczaj. Oznacza to dla mnie więcej niż “obfita wigilijna kolacja”. To jest rytuał, potrzeba zachowania obyczaju, przywiązanie do tradycji.

* * *

Wigilia ma szczególny charakter dla większości z nas. I jest to niezależne od naszego wieku . Boże Narodzenie przynosi wspomnienie, zapach, “smak” nawet najbardziej oddalonego w czasie dzieciństwa. Wydaje mi się, że wraca ono z każdą zawieszaną na gałazce  szklaną figurynka, dekoracją ze słomki, łańcuszkiem, girlandą. Przypomina nam czasy kiedy długo przed świętami siadaliśmy przy stole z naszymi rodzicami, a potem z naszymi dziećmi by z wydmuszek i kolorowych papierów tworzyć małe cudeńka wieszane potem na choince.

Kultywowanie rodzinnych tradycji, tych dobrych i pięknych wydaje się waźne .

Tak więc niech garść siana pod białym obrusem, opłatek przysłany z Polski, dodatkowe miejsce przy naszym stole dla niespodziewanego wędrowca  będą symbolem polskiej, narodowej wspólnoty.

Wiem,  aż nadto dobrze, że brak tej wspólnoty  na codzień, więc może choć raz w roku , z okazji Bożego Narodzenia znajdziemy coś co rzeczywiście nas łączy? Podajmy więc sobie “znak pokoju”.