Monday, February 21, 2011

Przesadzamy? Oczywiscie!


Kilka dni wczesniej zapisalam tylko tytul ale potem zapomnialam o jakim "przesadzaniu" zamierzalam napisac. Ale przypomnialam sobie! Chodzilo o przesadzenia poisentii inaczej czyli "gwiazdy betlejemskiej" do ogrodu. Dwa lata temu po Bozym Narodzeniu , wsadzilam kilka poinsentii do skrzynki . Kwiaty przyjely sie znakomicie i rozrosly imponujaco.


Siegaly niemal dachu wiec trzeba bylo je przesadzic. I chyba przesadzilismy, bo po przesadzeniu (! w doslownym tego slowa znaczeniu) kwiaty ( a wlasciwie juz spore krzewy) sie zmarnowaly. Juz dwa dni pozniej zaczely opadac i zielone i czerwone liscie. A wiec jaki wniosek? Nie przesadzac?

Saturday, February 19, 2011

Ojciec


Moj ojciec Wladyslaw zmarl 55 lat temu. Kiedy odszedl mial zaledwie 48 lat. Zmarl na zapalenie pluc po dziewieciu dniach choroby.

Goodland








Friday, February 18, 2011

O biletach lotniczych, ptaszkach i polityce

Udalo sie zmienic lot docelowy. Zamiast do Kairu , lecimy do Paryza, a stamtad do Helsinek. Zmienily sie daty lotu nie lecimy 3 marca a we wrzesniu. Karolowi udalo sie dzis do konca pokonac wszystkie przeszkody z zamiana zwiazane. To bylo zmunde i trudne zadanie. Dowiedzial sie kiedy ma zaczac zajecia na Uniwersytecie w Finlandii, przebukowac bilety bez straty . Moglismy wiec oboje dzisiaj spacerowac po plazy. Luz i relax.
Przed chwila skonczylismy ogladac pierwszy odcinek 40latka po 20 latach. Pyszne! Rezyseria, aktorstwo, dialogi...Nie bylo nas tam w latach 90-tych ale lektura prasy pozwala na stwierdzenie, ze wszystko jest w tym filmie wiarygodne...I wzruszajace.
A w wielkiej polityce? Stany Zjednoczone zawetowaly rezolucje ONZ o potepieniu panstwa na Bliskim Wschodzie okupujacego inny kraj. Nihil Novi.
W Niemczech w stan oskarzenia postawiono swiadka z procesu Demianiuka.Niemcy oskarzaja obywateli podbitych przez nich panstw o zbrodnie,przez Niemcow pardon Nazi popelnione. Nazi to jakies wymarle plemie dzialajace na terenach Polski. Skad ta brednia? No wlasnie, moze kazdy kto tu zajrzy sam odpowie na to pytanie. Kto z tego korzysta??? ...Swiat rzeczywiscie stoi na glowie.

Thursday, February 17, 2011

Nareszcie zbliza sie week- end

Rano w ogrodzie. Pachna kwitnace kwiaty cytryny. Zaczynaja dojrzewac owoce na malutkim drzewku posadzonym w zeszlym roku.


Rozkwita "roza pustynna". Rano, kiedy wyrzucalam ziemie na grzadke , z worka wybiegl jakis owad. I w tym momencie zjawila sie mala jaszczurka (lizard). Blyskawicznie dopadla nieszczesnika i juz go nie bylo. Zostal wchloniety, pozarty. Maly przyklad praw Natury. Jedni pozeraja drugich.

Popoludniowe wyjscie na Esplanade bylo atrakcyjne. Tlum ludzi w barze CJ i w restauracjach.


Pokaz mody. Panie dobrze zadbane w swoich dojrzalych latach pomiedzy 50 a 75 prezentuja stroje coctailowe. Prowadzaca mloda przystajna kobieta ma piekny latynoski akcent. Uroda tego kraju polega tez na tej bogatej roznorodnosci!

Znowu bedziemy miec week-end. Wlasciwie juz mamy , bo dochodzi juz trzecia nad ranem a mnie bezsennosc wygnala z lozka . Siedze i pisze. Ksiezyc jest w pelni.Oswietla seledynowo-srebrzystym swiatlem basen. W tym swietle woda ma kolor ciemnoszmaragdowy.

Wednesday, February 16, 2011

Dzien z glowy


Minal 16 dzien lutego. Ranek spedzilam milo na rozmowach z Basia "Opolska" i Hania "Czestochowska", na zakupach na"Farmers Market" , na wizycie w bibliotece, a wieczor na przejazdzce rowerowej i spacerze po plazy o zachodzie slonca.
Bylam tez w ogrodzie. Zakwitly nasze drzewka cytrynynowe.


Wieczorem ogladalismy TV, ktora donosi o dalszych protestach w krajach arabskich. Bahrain protestuje, Libia demonstruje , w Algierze niespokojnie , w Egipcie (?) .
W Nowym Dzienniku na pierwszej stronie wytluszczony tytul"Wypuszczono Polaka". Nielegalnie od 10 ciu lat przebywajacy z rodzina 36 letni W. mial byc deportowany w dniu 1 lutego, ale tego samego dnia jego zona urodzila dziecko. Nie wiemy dlaczego sa tu nielegalnie. W Przegladzie Polskim wywiad z Maslowska, autorka , komediopisarka. Pelen sukces w b. mlodym wieku. Deklaruje sie jako "fanka" Prusa i Reymonta ubolewajac, ze ich utwory sa na wskros polskie i nie przetlumaczalne na obce jezyki. No coz, moge tylko sie domyslac, iz w szkole nie miala czasu zglebic ich tworczosci, skoro zajeta byla swoim literackim rozwojem i pisaniem o wojnie polsko ruskiej.Tlumaczenia zagraniczne, sztuka wystawiana na scenach w berlinie i Nowym Jorku. Eustachy Rylski, o ktorym dzis glosno laureat, Nike i nagrody Mackiewicza napisal powiesc, jak sugeruja , o Jaroslawie Iwaszkiewiczu. W TV ciekawy reportaz o fotografach Prezydentow.
Czy zrobilam cos "pro publico bono"? Niewiele; Ugotowalam japonska zupe miso i chinskie danie (krewtki z makaronem ryzowym). A moze powinnam zamieszczac w blogu przepisy kulinarne? Podpatrzylam jak robi to jedna z bohaterek filmu Julia and Julia...
Przed zachodem slonca pojechalam rowerem nad morze. Posluchalam morskiej fali, rytualnie podziwialam slonce schodzace ku granicom horyzontu.


Kiedy wracalam z plazy sfotografowalam ksiezyc zalotnie wygladajacy przez liscie palmy krolewskiej.

Sunday, February 13, 2011

Asia Fest









Weszlismy w kolejny Chinski Nowy Rok. Rok Krolika. Gdyby swiat toczyl sie zgodnie z wierzeniami to Rok Krolika winien uplywac ludzkosci w blogim spokoiu i milosci wzajemnej. Powinien uplywac bez wstrzasow i ludzkich dramatow. Ale coz,rzeczywistosc wyglada inaczej. Australie nawiedzily powodzie, Chile straszliwe trzesienie ziemi. W Egipcie wybuchla rewolucja,masowe protesty ,ktore po osiemnastu dniach przyniosly wprawdzie liczne ofiary ale doprowadzily do odejscia Mubaraka . Wczesniej na ulice wyszli Tunezyjczycy. A teraz protestuja w Algierze.Tak wiec nie jest tak spokojnie jak byc powinno! Ale zycie toczy sie dalej...
Pamietajmy wiec o lacinskim "Carpe diem" i swietujmy, poki mozna.
Dzisiejsz festiwal Asia Fest byl naturalnie czescia obchodow Roku Krolika.Byly tance, walki kung fu, demonstrowal swoja sztuke mistrz tai chi ,i tanczyly Smoki.I one niewatpliwie byly przebojem festiwalu.


I bylo bardzo duzo bicia w bebny. Moze zgodnie z wiara Japonczykow odstrasza one zle duchy i dalej juz dni Roku Krolika potacza sie spokojnie.

Saturday, February 05, 2011

Znowu zaskoczenie!


Drzewa , ktore rosna na drodze do przystani jachtow, obficie zakwitly. A jeszcze tak niedawno tam bylam i nic, tylko zielen. A teraz?

Zakwitly bogato a teraz wiele kwiatow juz opada. Zasypuja trawnik tworzac barwy dywan.

W "Dymnej Zatoce" zacumowane jachty budza nostalgie za wielka woda. "Moj" Conrad Joe przyplynal pare tygodni temu i jak zawsze towarzyszy my "Conrad Joe junior" mala lodz. Poznalam kilka dni temu wlasciciela jachtu. Nie wiedzial, co mnie nie zaskoczylo, ze Conrad Joseph byl pisarzem polskiego pochodzenia. On jacht nazwal na czesc swego wuja. Poradzilam wiec, zeby zajrzal do Wikipedii bo tam znajdzie material na temat Conrada Korzeniowskiego. Podziekowal i powiedzial ze jego zona tez bedzie zainteresowana. Jest bowiem Polka , mowiaca dobrze po polsku .




Wieczorem bylismy "Bistro Solei" by posluchac mlodego muzyka urodzonego w Drohobyczu. Rozmawialismy. Zna polski calkiem niezle, bo czas jakis spedzil w Bielsku Bialej .Wiedzial ze Drohobyczu mieszkal Bruno Schultz. A ja powiedzialm mu, ze w Drohobyczu urodzil sie moj ojciec. Vass gral a na parkiecie pojawila sie para niemlodych ludzi. Jak sie wkrotce okazalo sympatyczny starszy pan jest Polakiem z Chicago. Mowi bezbledna polszczyzna, odspiewal nam "Jeszcze Polska nie zginela". Zapytalam skad przyjechal, majac na mysli Polske. Nie, ja sie urodzilem w Stanach. Osiemdziesiat lat temu. Wniosek? "My wszedzie jestesmy"...

Friday, February 04, 2011

Nad Zatoka

Oderwalam sie od komputera. Odeszlam od telewizora. Skonczylam tzw. zajecia domowe. Poszlam nad morze.



Przygladalam sie miesozernej mewie, ktora starannie plukala w wodzie morskiej szczatki ryby wyrzuconej na brzeg. Potem , juz najedzona, podeszla blizej mnie.

Sluchalam fali uderzajacej o brzeg. Czytalam ksiazke o Egipcie. "River in The Desert". Za miesiac mielismy leciec do Kairu a potem dalej; do Aleksandrii, Luksoru, Karnaku... Mielismy przez pare dni plynac Nilem . Nie polecimy i nie poplyniemy w tym roku. Agencja odwolala wycieczke. My zreszta zamierzalismy i tak z niej zrezygnowac. Moze kiedys, w przyszlosci uda sie tam jednak dotrzec...Wrocilam i ogladalam wiadomosci telewizyjne. Tlumy protestujacych ludzi znow zgromadzone na placu Tahir. Sa na tym samym placu, przy ktorym miesci sie najwieksze, najbogatsze muzeum archeologiczne swiata . Wsrod zbiorow slynne skarby znalezione w grobowcu mlodziukiego faraona Tutenhamona.

Co dzisiaj kwitnie w naszym ogrodzie

Moja wroclawska przyjaciolka , Danusia, zadzwonila dzis rano. "Co kwietnie teraz, w lutym w waszym ogrodzie?"zapytala. Poniewaz trudno mi opisywac slowem kwiaty ,zrobilam zdjecia.




Wednesday, February 02, 2011

Od poniedzialku do srody







Tydzien zaczal sie ciekawie. W poniedzialek w Bentlay Village w Naples. Intersujaca prezentacja i dobry lunch. Przy stole pani mieszkajaca na Florydzie od 52 lat. Okazalo sie ze ma krewnych w naszej "michiganskiej' okolicy. Obok Karola pp. Osieccy z Ontanagan, miasta polozonego o nas niedaleko- 53 mil. W Houghton bywaja
pare razy w miesiacu. Przyjezdzaja na zakupy. Pan Osiecki a wlasciwie wg tutejszej wymowy "Oziki"przyznaje sie do polskiego pochodzenia (jego zona Izabela tez!) ale urodzony w Stanach nie mowi po polsku. Zna jednak wyrazenia "psiakrew" i "cholera jasna". Hm... nie pierwszy to przypadek, ze takie powiedzonka pozostaja w pamieci.W drodze powrotnej wstapilismy do azjatyckiego sklepu w Town Center.
Wtorkowe popoludnie spedzilam w towarzystwie Susan. Bylysmy na kawie na Goodland . Jak zwykle sympatycznieno a wokol pieknie!
Dzisiaj jest dzien targowy (ha!!!) wiec sie wybralam rowerkiem po zakupy. Barwnie i ruchliwie. Jedna z atrakcji, jako ze takie stragany pod chmurka nie sa w Stanach powszechne. Po poludniu bylam w bibliotece i na plazy . Niestety zachod slonca tym razem nie mial w sobie nic magicznego. A szkoda, bo zapowiadal sie pieknie. Kiedy wracalam z biblioteki swiecila ogromna zlota kula...
W Egipcie rewolucja trwajaca od kilku dni nabrala rozpedu. Zaczela sie masakra. Tzw. zwolennicy Mubaraka czyli tajni agenci i policja przebrana w cywilne ubiory uzywa pociskow "molotowa", a konni i jezdzacy na wielbladach bandyci( tajna policja?) rozpedzaja protestujacych. Zachodni swiat mowi o tym, by jaknajszybciej przywrocono spokoj. Nie wiadomo czy to "smieszne" czy raczej tragiczne! W Australii cyklon, w Stanach monstrualne opady sniegu, zamiecie, mrozy. Odwolana 14 tysiecy lotow. W samym Chocago 6 tysiecy. Paraliz.Setki tysiecy ludzi pozbawionych elektrycznosci.
A u nas? Cieplo, slonecznie, balsamicznie. Wrecz grzesznie...