niedziela, sierpnia 16, 2015

W drodze na polnoc.


Kazdego roku odbywamy dwie dlugie podroze ; z Polnocy na Poludnie i z Poludnia na Polnoc. W 2015 przedluzylismy pobyt na Marco az do 8 sierpnia. ...



Po drodze wstapilismy do naszego przyjaciela Janka. Jak zawsze przyjmowal nas serdecznie...


 
Dobrze wspominam ten krotki pobyt w Columbus. Ogrod  Laury I Jana, zalozony przez projektantow godny uwagi...

 
 
Niekiedy  nasza trasa podrozy wiodla przez duze miasta...



I wreszcie po kilku dniach podrozy zobaczylismy NASZ most! Arcydzielo inzynierskie! Mackinac  Bridge... "prawie tak jakbysmy byli juz w domu...Zaledwie  piec  kolejnych godzin , nieco ponad 500 kilometrow... I bedziemy  juz u celu:-)...


 
Ale jeszcze po drodze wstapimy do kolejnego Mc Donalda na krotki odpoczynek, na kawe I lody...
 

piątek, sierpnia 07, 2015

Do widzenia Marco...




Zakonczylismy przygotownia do podrozy wiec mamy czas I moralny obowiazek, by jeszcze  pozegnac sie z morzem.

Zachod lonca nas nie zawiodl. Niezwykly...malowniczy ,inny niz zwykle...bo nie ma dwu podobnych do sibie...

Choc jak zwykle zal nam sie rozstawac, wiemy (  planujemy!) , ze wkrotce, za pare miesiecy znow tu wrocimy...
 Dom juz gotowy na rozstanie ...

Metalowe zaluzje zalozone na kazdym z okien.
Do zobacznia za kilka misiecy.
 





środa, lipca 22, 2015

Powrot do wiedenskiej " Albertiny".

 
 

Habsburgowie byli znawcami i kolektorami dziel sztuki. Miedzy innymi książę Albert Sasko-Cieszyński, zięć cesarzowej Marii Teresy, założył w roku 1776 zbiory grafiki, ciagle pozniej wzbogacane i liczące obecnie ponad milion druków i 60.000 rysunków. Sławne dzieła, takie jak "Zając polny" lub "Ręce złożone do modlitwy" Dürera, szkice do portretów dzieci autorstwa Rubensa czy też arcydzieła Schielego, Cézanna, Klimta, Kokoschki, Picassa i Rauschenberga pokazywane są w ramach wystaw czasowych.

 Albertina prezentuje takze najciekawsze kierunki sztuki ostatnich 130 lat: od francuskiego impresjonizmu, przez niemiecki ekspresjonizm, po rosyjską awangardę, aż do współczesności.
 „Staw z nenufarami" Moneta, „Tancerki" Degasa i „Portret dziewczyny" Renoira zasługują na taki sam podziw, jak obrazy Beckmanna, Macke'a, Chagalla, Malewitscha, Rothko, Rainera i Katza.
Przed laty, kiedy po raz pierwszy bylismy w Albertinie zachwycily nas obrazy  Magritta . Zapamietalismy tez wnetrza eleganckiej bylej siedziby Habsburgow. Wrocilismy wiec tam  i teraz.






W pałacu Habsburgów rezydowała niegdyś ukochana córka Marii Teresy, arcyksiężniczka Maria-Krystyna, a następnie jej adoptowany syn, arcyksiążę Karol . Utrzymane w świetlistej żółci, zieleni i turkusie, po części posiadające oryginalne umeblowanie sale pozwalaja zwiedzajacym na "przeniesienie sie w czasy  swietnosci Cesarstwa . Warte uwagi  są zarówno złocenia pokrywające wszelkie dzieła snycerskie specjalnym stopem "złota albertyńskiego", jak również kunsztowne parkiety ozdobione intarsjami z drzewa różanego i hebanu.







niedziela, lipca 19, 2015

Pamieci mojej Mamy




Noc...

Moze to ty matko na niebie jestes tymi gwiazdami kilkoma
Albo na jeziorze zaglem bialym.
Albo fala o brzegi pochyle .
Moze Twoje dlonie
 posypaly moj manuskrypt gwiazdzistym pylem ? (...)
(fragment wiersza Galczynskiego Slowo o Matce)




Moja Mama Stanislawa  zmarla  19 lipca 1962 roku. Dzisiaj mija 53 lata od tamtej wroclawskiej lipcowej nocy.
Kiedy odchodzila miala zaledwie  piecdziesiat  dwa lata.


 
Pamieci mojej Matki poswiecam dzis Jej ulubiona piosenke w wykonaniu Mieczyslawa Fogga...

www.youtube.com/watch?v=OnLxoLQqK3w


środa, lipca 01, 2015

Ostatni dzien w Krems an der Donau.

Czas pozegnac Krems, klasztor tzn. Uniwersytet ,w ktorym Karol spedzil ponad cztery miesiace. Czas na rozstanie z ludzmi, ktorzy miedzy innymi sprawili, ze nasz pobyt w Austrii byl tak udany

Wydaje sie, ze "dopiero co" Karol zaczal prace na Uniwersytecie , I ze niedawno "wstapil do klasztoru".Cztery miesiace i dwa tygodnie minely tak szybko "jak z bicza trzasl"



Widok  z okien gabinetu byl czarujacy.  Dunaj ,  a na gorze, po drugiej stronie rzeki, widoczny jak na dloni,  klasztor-Gottweig.


Ostatnia wizyta w gabinecie, ktory dzielil z dwoma kolegami.

Stefania planowala zajecia i zrobila to tak, ze bylismy w stanie odbyc kilka , krotkich w czasie , podrozy.
  Jeszcze raz wstapilismy  do kosciola pijarow, jednego z piekniejszych kosciolow , ktore
widzielismy  w Austrii.

czas na powrot do centrum miasta:-)


Ostatni rzut "oka kamery" na kosciol Pijarow.


czwartek, czerwca 25, 2015

Przechadzka przed zachodem slonca .

Czesto wybieramy sie na spacer tuz przed zapadnieciem zmroku.  Nieopodal naszego domu plynie  strumien Krems. Panuje tu niemal niczym nie zaklocona cisza wiec   odnajdujemy tu kojacy  spokoj.
 
 

"Gruss Gott"  pojawia sie czesto na drzwiach austriackich domow . "Gruss Gott" slychac  tez wszedzie. W sklepie, na ulicy, w kawiarni. Jest to odpowiednik  polskiego "Niech bedzie pochwalony" a google tlumaczy to  na angielski jako "good day" czyli " dzien dobry". Moze dlatego, ze ma tez i takie znaczenie  ?

Rzeczka plynie spokojnie ale bywalo iz zalewala sasiednie domy. Zbudowano wiec wysoko nad rzeka bulwar. Teraz wiec domom i ogrodom powodz nie zagraza.



 W ogrodach rosna jablonie, morele, czeresnie, jablka, orzechy, a nawet figi...






 Widzac latajace trzmiele zbierajace nectar z kwiatow nad brzegiem strumienia probowalam je uchwycic. Niezbyt mi sie to udalo ale jak sie dobrze przyjrzec, widac trzmiela gleboko schowanego w kielichu dzikiego kwiatka.
Minal kolejny dzien. A my "odkrywamy" na nowo, ze  nic tak nie lagodzi  stresow jak bliski kontakt z Natura.

wtorek, czerwca 23, 2015

Czas sie zegnac i raz jeszcze odwiedzic Stein an der Donau

Zostal nam jeszcze tylko tydzien do wyjazdu z Krems. Podroz do domu, za Ocean zaczynamy rankiem we wtorek 30 czerwca. Czas wiec na pozegnania. Dzisiaj pojechalismy  na kampus, by podziekowac Sylwii i Reginie , sekretarkom, za ich zyczliwosc i  gotowosc do pomocy . Naturalnie  postanowilysmy  , ze bedziemy w kontakcie. Dostalismy tez zaproszenie, na kolejna wizyte, tym razem na wakacje w Wachau. Jak bedzie czas pokaze.

Autobus # 1 wozil nas na "gorke" .


 To stary budynek w ktorym miesci sie  Donau University .
 


W tym nowoczesnym budynku miesci sie biblioteka uniwersytecka.



Piechota idziemy do Stein. Mijamy mury obronne...



Ogladam wystawy sklepowe, zagladamy do bram...




Tablica pokazuje dokad siegaly wody Dunaju, ktory zalewal miasto.



 
Nieodmiennie  urzeka nas czar starego miasta. 
 
Dochodzimy do restauracji Corleone...

Wabia nas stylowe wnetrza.
 
Restauracja oferuje dobre jedzenie,duzy wybor potraw greckich i wloskich.  Obsluga jest sprawna, uprzejma, kelnerzy wladaja biegla angielszczyzna.    Jezeli kiedys jeszcze bedziemy w Stein, wrocimy tez do "Corleone"...