środa, marca 26, 2014
sobota, marca 15, 2014
Piekne hobby
poniedziałek, marca 10, 2014
Wazna Data.
piątek, lutego 21, 2014
Marco Island ; Nasza wyspa
Po raz pierwszy na wyspę przylecielismy z końcem grudnia 1992 . Od
tamtego czasu wracamy tu każdego roku. Od 2005 dzielimy nasz czas pomiędzy Hancock
w Michigan, gdzie spędzamy lato i część jesieni, a na Marco, chronimy się przed
mrozem i śniegiem Północy. Ponieważ zima trwa w Michigan niemal pół roku, Marco stało się naszym drugim
domem.
Przez kilka miesięcy w roku jest tu cicho i spokojnie. Ale juz od polowy grudnia zaczyna sie zageszczac a w lutym liczba mieszkancow tej niewielkiej florydzkiej wyspy niemal sie sie potraja .
Ale nie znaczy to, ze nie ma tu miejsc absolutnie sielskich i spokojnych, nawet w okresie sezonu.
W naszym sasiedztwie nieodmiennie zachwyca mnie spokoj i cisza .
I oczywiscie uroda tego miejsca.
Dzisiaj rano wybralam sie na spacer a ze sobą, jak zwykle, zabrałam aparat fotograficzny.
Dzisiaj rano wybralam sie na spacer a ze sobą, jak zwykle, zabrałam aparat fotograficzny.
Owoce na grejfrutowym drzewku nie sa przedmiotem pozadania sasiadow.
Widok pasacych sie ibisow jest tak powszechny, ze prawie nikt nie zwraca na nie uwagi. One tez nie baja sie ani samochodow ani przechodniow. Zawsze sa w grupie.
To zdjecie zrobil Karol podczas rowerowej przejazdzki. Ta grupka jest znacznie wieksza niz ta, ktora ja dzis widzialam.
Wrocilam. Zajrzalam do skrzynki z nadzieja na jakis mily list. Niestety, byl tylko rachunek za wode. . Bajonski. Ale kwiaty nam kwitna-i ciesza oko! Wiec jak zawsze "cos za cos"
sobota, stycznia 18, 2014
Jak Feniks z popiołow
(Wspomnienia z podrozy do Cilipi w Chorwacji.)

Po jakimś czasie autobus zbliżył się do wielkich kamiennych miejskich
murow obronnych. A potem zaczął wspinać
się w górę.
Po latach wojny i
systematycznej dewastacji, Chorwacja wróciła do życia. Pozostało jednak rozgoryczenie
wobec świata, który był długo był
odwrócony bądź przyglądał się obojętnie
“teatrowi wojny”. Pozostały też opuszczone domy. Niektóre z nich należały do
wypędzonych Serbów.
Była piękna czerwcowa niedziela.Tuż po
śniadaniu , wycieczkowym autokarem wyjechaliśmy w stronę Cilipi .
Nasz autobus zabierał po drodze pasażerow z
innych hoteli, więc mieliśmy okazję do zobaczenia Dubrownika w całej jego urodzie. Ruch był
niewielki , miasto wydawało się jeszcze senne.
Dubrownik , malowniczo położony pomiędzy górami a Adriatykiem, tonął w powodzi subtropikalnej zieleni
cyprysów, palm i pinii , białych , różowych
oleandrów, niebieskich hortensji.
Mijaliśmy port , gdzie stały zacumowe łodzie żaglowe, a także
większe i mniejsze rybackie łodzie kołysane falami. Białe jachty pięknie kontrastowały z błekitem nieba
i szmaragdem wody.
Z jednej strony , teraz już daleko w dole, widać było mieniącą się w słońcu
szafirową taflę wod Adriatyku, z drugiej strony zbocza gory Srdj wznoszącej się
do wysokości
Ponad
czterystu metrów nad poziomem morza.
Było tu
zielono i żółto , a gdzieniegdzie
połyskiwały bielą odkryte skały wapienne. Czasem pojawiały się domy.
Niektóre z nich stały opuszczone . Ich ściany nosiły ślady kul a wybite,
wypalone okna kojarzyły się z pustymi
oczodołami.
W dole do rozrzuconych szczodrze wysp dobijały łodki
i łodeczki, gdzieś na horyzoncie pojawił się ogromny statek pasażerski, wiozący
licznie odwiedzających Chorwację turystów.
Nasza podróż
do celu trwała krótko.
Cilipi , oddalone od Dubrownika o siedemnaście
kilometrów, to mała wioska znana jest z
pięknych haftów i tańców folklorystycznych. Tradycja jest tam żywa .
Każdej niedzieli , po mszy na placyku
przed kościołem Swiętego Mikołaja odbywają pokazy. Wydaje się, że tańczą
tu wszyscy mieszkańcy wioski, z wyjątkiem hafciarek i ich pomocnic, które
sprzedają swe rędzieła. Tańczą starzy i
młodzi, inni do tańca im przygrywaja. Jeżeli
napiszę że “wieś żyje z tradycji” będzie w tym chyba duża część prawdy.
* * *
Przypadek zdarzył, iż tego
dnia kiedy byliśmy w Cilipi , odbywało
się w kościele bierzmowanie. Ważne to wydarzenie w życiu katolików. Przyjechał
biskup. W pełnym po brzegi kościele panował więc nastrój szczególny.
Usiadłam
w ławce w bocznej nawie, tuż obok
gipsowych figur przedstawiających Swiętą Rodzinę. Swięty Józef
i mały Jezus są pozbawieni głów. Leża one
ustawione u ich stóp. Głowa Matki Boskiej została przyklejona. Ale w
miejscu gdzie były oczy są wielkie wystrzelone dziury. Obok wisi tablica
przypominająca iż kościół stał się obiektem barbarzynskiego ataku . Stało się
to 13 stycznia 1992 roku.
Ten atak na SYMBOL wiary i
narodowej przynależności , nie miał naturalnie
znaczenia militarnego. Tak samo, jak wcześniejsze spalenie tej małej wsi. To była tylko kolejna próba pokazania
siły, zastraszenia i upokorzenia Narodu.
* * *
Przed ołtarz podchodzą młodzi ludzie;
dziewczęta i chłopcy w narodowych strojach. Mają po kilkanaście lat. Urodziwi
młodzi ludzie. Czy coś wiedzą o
niedalekiej przecież przeszłości, czy może coś zapamiętali z tamtego okrutnego
czasu? Jeżeli tak, to co ?
Kiedy skończyło się nabożeństwo mieszkańcy
Cilipi grali i tańczyli dla publiczności
przybyłej tu z całego świata. Oglądaliśmy narodowe tańce i oklaskiwaliśmy artystów.
Teraz
, kiedy wróciliśmy z wycieczki do własnych domów, włączywszy telewizory
znów przyglądamy się “teatrom wojny”. W Iraku , Libanie, w krajach Afryki.
Dla własnego zaś samouspokojenia mówimy
sobie; no cóż “Tak już swiat urzadzony”.
I dalej będziemy słuchać “słusznych”
komentarzy propagandystów, wierzyć w fałszywe obrazy świata. Może
tak trzeba? Czarne uznać za białe i vice versa ? Dla świętego spokoju?
środa, grudnia 04, 2013
poniedziałek, października 28, 2013
Okolice Valmondois
L'Isle Adam
polozone w malowniczej dolinie rzeki Oise jest jednym z podparyskich "kurortow" . W kazda niedziele mieszkancy wybieraja sie na cotygodniowy targ. Tak wiec i my nie ominelismy tej okazji by pojsc, poogladac buty, torebki, swetry recznie robione, haftowane obrusy etc.etc. Poszlismy posluchac nawolywan sprzedawcow, obejrzec niezwykle,egzotyczne owoce morza i obfitosc ryb, owocow. Sprzedawcy na rynku w Isle Adam oferuja wszystko co moze byc potrzebne i zbedne.
Mozna kupic tu ,badz tylko przymierzyc, twarzowy kapelusz
Zamowic homary na uroczystosc rodzinna
zachwycic sie swiezoscia i dorodnoscia warzyw i owocow,
a w przerwie posluchac muzyki, zajrzec do pawilonow, w ktorych artysci prezentuja swoje prace
zajrzec do pracowni artystycznego szkla
Zas w drodze powrotnej z targu nalezy wstapic do kawiarni by spotkac znajomych i podyskutowac...o wszystkim ...
Auvers -sur-Oise
Podparyskie miejscowosci sa pelne uroku i maja bogata przeszlosc historyczna.
Niewielkie miasteczko Auvers-sur-Oise, gdzie bywali miedzy innym malarze Paul Cezanne, Charles Fracois Daubigny , Camille Pissarro, Camil Corot. jest jednym z moich ulubionych .
Vincent van Gogh spedzil tu ostatnie dwa miesiace swego zycia. Pochowano go na cmentarzu w Auvers . Jego grob odwiedzaja turysci z calego swiata. Na cmentarz zawiozla mnie Sylwia, bym mogla odbyc swoja rytualna pielgrzymke do grobu van Gogha. Byl wczesny, deszczowy poranek. Poza dwoma Japonkami i nami nie bylo jeszcze nikogo.
W kosciele w Auvers na jednym z oltarzy jest portret Jana Pawla II.
Saint Germain en Laye
Ten palac byl rezydencja krolewska zanim zbudowano Wersal
Tu urodzil sie Ludwik XIV

Chateau D'Ecouen

Caroline na podworcu zamku.
polozone w malowniczej dolinie rzeki Oise jest jednym z podparyskich "kurortow" . W kazda niedziele mieszkancy wybieraja sie na cotygodniowy targ. Tak wiec i my nie ominelismy tej okazji by pojsc, poogladac buty, torebki, swetry recznie robione, haftowane obrusy etc.etc. Poszlismy posluchac nawolywan sprzedawcow, obejrzec niezwykle,egzotyczne owoce morza i obfitosc ryb, owocow. Sprzedawcy na rynku w Isle Adam oferuja wszystko co moze byc potrzebne i zbedne.
Mozna kupic tu ,badz tylko przymierzyc, twarzowy kapelusz
Zamowic homary na uroczystosc rodzinna
zachwycic sie swiezoscia i dorodnoscia warzyw i owocow,
a w przerwie posluchac muzyki, zajrzec do pawilonow, w ktorych artysci prezentuja swoje prace
zajrzec do pracowni artystycznego szkla
Auvers -sur-Oise
Podparyskie miejscowosci sa pelne uroku i maja bogata przeszlosc historyczna.
Niewielkie miasteczko Auvers-sur-Oise, gdzie bywali miedzy innym malarze Paul Cezanne, Charles Fracois Daubigny , Camille Pissarro, Camil Corot. jest jednym z moich ulubionych .
Vincent van Gogh spedzil tu ostatnie dwa miesiace swego zycia. Pochowano go na cmentarzu w Auvers . Jego grob odwiedzaja turysci z calego swiata. Na cmentarz zawiozla mnie Sylwia, bym mogla odbyc swoja rytualna pielgrzymke do grobu van Gogha. Byl wczesny, deszczowy poranek. Poza dwoma Japonkami i nami nie bylo jeszcze nikogo.
W kosciele w Auvers na jednym z oltarzy jest portret Jana Pawla II.
Saint Germain en Laye
Ten palac byl rezydencja krolewska zanim zbudowano Wersal
Tu urodzil sie Ludwik XIV
Chateau D'Ecouen
Caroline na podworcu zamku.
Francuscy uczniowie pod okiem nauczycieli odpoczywaja po zwiedzaniu bogatego muzeum.
Wszystkie interesujace wycieczki do uroczych podparyskich
miasteczek moglismy odbyc dzieki Dariuszowi i Sylwii .
Subskrybuj:
Posty (Atom)