środa, marca 21, 2012

List z Mariboru


Wiosna w Mariborze (Slowenia) jest piękna.
Wszystko kwitnie, zieleni sie i pachnie.
Pachnie bez i scięta swieżo trawa, pachnie rozgrzana ziemia.
Piekna jest wiosna w Mariborze ciepła, słoneczna, kwietna, zielona.
Pohorie osłoniete delikatna błekitnawą mgiełką jak welonem wabi mnie kazdego rana .



Pohorie! Chciałoby się tam być. Ale wiem, ze dochodząc do jednego pasma , chciałabym wiedzieć co jest za nastepnym.
To tak jak zawsze; ciekawośćtego co jest za rogiem, za drugim mostem, za granica. Tak można bez konca pragnać , odkrywać, podgladąć. Ciekawość swiata i ciekawość ludzi jest może zaleta, ale bywa męcząca. Może wiec lepiej pozostawac w jednym miejscu i z niego opowiadać o swiecie?
Ostatecznie "Złota Gałąż" opisujaca niezwykle egzotyczne plemiona i cywilizacje została napisana przez kogos, kto podobno nie wychodził poza obręb swojej domowej biblioteki.

środa, marca 14, 2012

Targ

Raz w tygodniu na wyspie odbywa sie targ czyli "Farmers Market ". Jest zwykle tlumnie  , zawsze barwnie, kolorowo. Kupic tu mozna owoce, jarzyny, kwiaty, chinskie nalesniki, popcorn, kapelusze , bizuterie, pieczywo, mydlo i powidlo. Wybralismy sie dzisiaj po owoce. Naturalnie wzielam ze soba aparat fotograficzny...ale wstyd powiedziec, nie naladowalam baterii. Nie powinnam sie przyznawac do takiego zaniedbania obowiazkow, bo doprawdy wstyd!

piątek, marca 09, 2012

Jeszcze wczoraj... a dzis...

Rozstalismy sie z nasza piekna zima  szostego marca okolo trzeciej po poludniu. Pogoda byla piekna i lot do Chicago , nieduzym odrzutowym samolotem , zapowiadal sie dobrze. Po bezsensownej kontroli  (  podejrzewam, ze znaczna tzw. wiekszosc wierzy, ze dla naszego dobra) i przygladaniu sie jak inni pasazerowie z bez protestow sciagaja  buty i wyjmuja paski od spodni jestesmy wezwani do samolotu. Przesiadka w Chicago polaczona z blisko trzygodzinna przerwa  przebiegla "rozrywkowo". Obserwowalam mala dziewczynke, ktora niezmordowanie biegala w poblizu. Potem pojawil sie 'na scenie' drugi aktor, chlopczyk chyba jej rowiesnik, w wieku  2-3 lat. Na jego widok dziewczynka podjela probe blizszego poznania  sie. Chlopczyk nie odwzajemnil jej zainteresowania . Trzymajac sie kurczowo nogawki ojca pozostawal obojetny. Wkrotce zniechecona zalotnica pobiegla wiec dalej poznawac teren. W cafe "Tuscany" zjedlismy pyszne tiramisu i pogawedzilismy z kelnerem pochadzacym z Meksyku, z ktorym odbylam tez krociutka  lekcje jezyka hiszpanskiego:-) 

Jeszcze "wczoraj", jeszcze tak niedawno takie byly widoki za oknem.
Karol z lopata odsniezajacy skrzynke na listy i porzadkujacy dojscia dla listonosza.
 po drodze, zajrzal  przez okno  do domu;-)
Nasz wynajety "odsniezacz"czlowiek i jego maszyna  pracuja sumiennie .

Przyszedl czas odjazdu i zostawilismy nasz dom,  zamknelismy drzwi .
Odjezdzamy na lotnisko.
Dolecielismy szczesliwie, pogoda byla dobra, wialo tylko nad Chicago i tylko tam nieco potrzeslo.
Tak wiec jestesmy w naszym "subtropikalnym klimacie". Przemierzylismy Stany z polnocy na poludnie w ciagu  niecalych pieciu godzin. I jestesmy juz pod palmami!



sobota, marca 03, 2012

Jedrzej Bukowski

Zapraszam do odwiedzania blogu Jedrzeja Bukowskiego, bylego konsula Rzeczypospolitej Polskiej w Lille we Francji.
Na to stanowisko powolany zostal przez premiera Tadeusza Mazowieckiego.
http://011bukowski.over-blog.fr/article-oni-te-pisali-polsk-histori-100145689.html

piątek, marca 02, 2012

Podobno idzie wiosna

Ewa, kolezanka ze studiow, mieszkajaca od wielu lat w Anglii napisala mi dzisiaj, ze wiosna do nich przyszla. Kwiatki zakwitly w ogrodku.



Wyjrzalam przez okno. Moze choc na sniegu zobacze jakis znak?  
 Niestety, nie ma sladu.
 Ani prymulek, ani przebisniegow ani fiolkow. Natomiast przybylo sniegu .


Wiosny nie widac spod sniegu,.
Poszlam na taras.  I tu bylo to samo. Spod takiej warstwy sniegu  nawet  kwiatek  "przebisniegiem" zwany sie nie przebije.
Karol wyszedl na zwiady. Tez nie zauwazyl niczego, co wskazywaloby na jakis sygnal ze wiosna nadchodzi.
 BYLE DO WIOSNY.