czwartek, października 04, 2012

W "Tasso " kolacja u finskich Grekow.

"Tasso" zapamietalismy  z poprzednich pobytow w Lappeenrancie. Jest to przyjemna restauracja, i jak nazwa wskazuje,  kroluja tam greckie potrawy. Szczegolnie mussaka cieszy sie powodzeniem.


Tym razem zaprosil  nas do "Tasso" profesor Markku Tuominen. Znamy sie od lat.
Poznalismy Go i jego rodzine  w Houghton , gdzie wykladal przez kilka miesiecy. I tu przytoczenie przyslowia "Gora z gora sie nie zejdzie ale czlowiek z czlowiekiem tak" jest jak najbardziej na miejscu.


poniedziałek, października 01, 2012

Obrazki z Uniwersytetu w Lappeenrancie i z okolicy

Nie pamietam ile razy juz tu bylismy. Fascynuje mnie ten widok. Rowery! W calej Europie tych rowerow przybywa. Finowie prowadza zdrowy tryb zycia a pomaga im w tym zapewne takze koszt benzyny. Wg.  obliczen benzyna kosztuje blisko 9 dolarow za galon. Co oznacza, ze jazda samochodem jest kosztowna.Prawie trzykrotnie drozsza niz w Stanach.

 
Ten budynek zaczeto budowac rok temu. Imponujaco wyglada i komponuje sie dobrze z otoczajacym go  nadjeziornym lasem.
Poza tym malo sie tu zmienia. Nawet te same lodzie na jeziorze stoja tak jak staly  rok, dwa, trzy lata temu...
Charakterystyczne dla okolicy ogromne glazy narzutowe. Mchy , ktore porastaja te olbrzymy maja czesto rozmaite odcienie i naleza do roznych gatunkow. Kiedy je ogladam znow widze swoja ignorancje. Moze by sie zapisac na kurs i zdobyc nieco wiedzy o mchach? Na uniwersytecie w Houghton ( naszym) jest specjalistka, ktora podrozuje po swiecie zbierajac probki .

A to kopia ulotki uniwersyteckiej , z ktorej wynika , zapewne slusznie, ze Finlandia jest najlepsza(?)
a w Finlandii wg. Newsweeka, najlepszym miejscem by studiowac jest Lappeenranta.


piątek, września 28, 2012

Grzybobranie nad jeziorem Saimaa.

Na stronie Chomikuj.pl znalazłam kilka wierszy o grzybach. Pomyślalam , że warto zamieścić fragment jedenego  z nich . Jest to  wiersz o borowiku, którego  na moich zdjeciach  nie ma. W lesie nad Saimaa nie udalo mi sie go znalezc. Ale moje grzyby byly smaczne i rownie piekne jak borowiki.

Znaleźć prawdziwka to jest sztuka
Jaś się pochyla, patrzy, szuka.
Pod brzozą znalazł dwa koźlanki
Wśród sosen podgrzybki i maślaki,
A ten prawdziwek nic dobrego
Ciągle się bawi w chowanego.



Grzybobranie ma w sobie coś z hazardu. Nie tylko rzecz jest w tym, by go znależć , ale także w tym by go ugotować,i zjeść ...a wtedy, po kilku godzinach nabrac pewnosci, ze grzyb byl rzeczywiście jadalny...


piątek, lipca 20, 2012

Rura. Dzien drugi


Taki widok z okna naszej jadalni  towarzyszyl nam przy sniadaniu.

Zdjecia ponizej sa juz autorstwa Karola. Ja poszlam na spacer, jakby nigdy nic. Czego oczy nie widza... On stal i pilnowal. "Oko panskie..."






PS.Karol powiedzial mi: piszesz o rurze, a rury nie widac!Tak wiec ta rura zostala pokazana. Jest  to  miedziana rureczka, ktora nam teraz  bedzie  sluzyc na dobre i zle. Aby tylko na dobre!!!
A ten korzen? To uciety korzen naszej pieknej wierzby placzacej, ktory penetruje podziemne przejscia do wody. W niektorych stanach podobno jest zakaz sadzenia tych drzew, z powodu ich "agresywnosci" w czepianiu sie zycia. Natura!!!


PS2. Tuz po trzeciej po poludniu nasza rura zostala zasypana, ziemia wyrownana i wygrabiona. Teraz tylko pozostaje pozbierac kamienie na tym ugorze i zasiac trawe. Tak wiec "Saga o rurze i przecieku"  wydaje sie byc pomyslnie zakonczona.