wtorek, września 30, 2014

Fundusze Unii Europejskiej dla Polski i ... Polanicy Zdroju.



Wrzesien 2014 spedzilismy w Polanicy  Ten uroczy Zdroj ma dluga tradycje. Ale nie o tym chce pisac. W tym czysciutkim zadbanym, pieknie odrestaurowanym miasteczku zwrocilam uwage na liczne tablice, bedace swiadectwem hojnych  dotacji  Unii Europejskiej dla rozwoju Dolnego Slaska .




Ciesze sie, ze w 2014 udokumentowalam to. Bo nie wykluczam, ze w ramach "dobrej zmiany' te tablice moga zniknac.  Tak jak flagi Unijne z niektorych rzadowych budynkow w Polsce.
No coz. Pozyjemy, zobaczymy. Obym byla zlym prorokiem.
 








 
 
 Byc moze te tablice w ramach 'dobrej zmiany" "niedlugo znikna.

 
 

piątek, sierpnia 01, 2014


Jak im płacą za przelaną krew ?

 
O Powstaniu Warszawskim 1944 napisano już wiele od czasu, kiedy temat nie był już „niebezpiecznym tematem”. Kolejna rocznica jest jednak zwykle dobrą okazją dla przypomnienia, niektórych faktów i podzielenia się refleksjami. Stąd też tytuł mojego artytykulu. Piszę z nadzieją, iż nie bedzie to tylko pytanie retoryczne.

* * * 

Jan Nowak Jeziorański, który  przybył z Londynu do Warszawy 25 lipca  1944 , kilka dni przed powstaniem wspominał ” Na spotkaniu z dowództwem Bór Komorowski zapytał czy Warszawa będzie mogła liczyc na zrzuty na wielką skalę i na wysłanie naszej polskiej brygady spadochronowej. Na oba pytania odpowiedziałem negatywnie. Tak więc zanim powstanie wybuchło Jeziorański już przewidział , że efekt powstania w Warszawie  i wpływ na rządy  i opinie publiczną w obozie sojuszniczym-bedzie dosłownie burzą w szklance wody.”

Herling Grudziński w korespondencji z arcybiskupem Zycińskim (Pięć dialogów W-wa1999) snuje swoje rozważania“Adam Ciołkosz mój przyjaciel miał zwyczaj w powojennym Londynie powtarzać nieustannie: “Ale nas urządzili”.

Nie trzeba wyliczać wszystkich etapów tego „urządzania”, wystarczy wskazać bierność wobec Powstania Warszawskiego”.

 Przypomina też wypowiedź Churchilla w rozmowie z generalem Andersem „Może pan sobie zabrać teraz swoje wojsko” .

Polskim żołnierzom dowództwo brytyjskie oświadczyło , iż mogą bez żadnych obaw wrócić do rodzinnego wolnego już  Kraju.”Wolnego”? Polacy bili się na wszystkich niemal frontach europejskich, stworzyli najwiekszą w dziejach świata armię podziemą Armia Krajowa licząca około 400000 żołnierzy walczyła z okupantem w kraju. Ale  w paradzie zwycięzców   w 1945 polscy żołnierze nie uczestniczyli. Jak wiemy, polska delegacja nigdy nie została zaproszona do Londynu na jubileuszowe rocznice zakończenia wojny .

* * *

Powstanie 1944.

Uczestnik powstania warszawskiego Władysław Bartoszewski w kronice „Dni Walczącej stolicy”(Warszawa 1989)  dał wyczerpujący obraz tamtych dni.

Odnotował  m.inn.: W poniedziałek 31 lipca 1944 roku siły niemieckie w Warszawie liczyły 20000 ludzi. Podczas codziennej odprawy Komendy Głownej AK nie podjęto decyzji o rozpoczęciu akcji bojowych. Nadeszła wiadomość o rozpoczęciu rosyjskiego natarcia na Warszawę. Bór Komorowski uzależnił decyzję od Delegata Rządu.

Podjęto wtedy decyzję iż Godzina „W” dnia 1 sierpnia 17.00. Okręg: Jasna 22 m.20 Lączniczki przejęły meldunki.Ruszyły w miasto. Niemiecki meldunek stwierdza „ Oczekiwane powstanie Polaków w Warszawie zaczęło się o 17.00.Na obszarze całej Warszawy  toczą się walki. Dowództwo zażądalo sił policyjnych do zgniecenia powstania”. Polacy byli słabo uzbrojeni, ale silni wiarą i nadzieją na pomoc z zewnątrz . Powstanie przetrwało 63 dni.

* * *

Na cmentarzu na Powązkach stawałam przy grobach opatrzonych brzozowymi krzyżami. Dużo ich. Las brzozowych krzyży. Na tabliczkach imiona i nazwiska ofiar. Wielu z nich miało zaledwie 9, 12, 14 , 16 lat. Wielu to członkowie  Szarych  Szeregów.

 Pomnik „Małego Powstańca” zaprojektowany w 1946 roku przez Jerzego Jarmuszkiecza , odsłonięty został dopiero 1 października 1983 roku. To jeden z najbardziej wzruszających pomików Warszawy.

Mali powstańcy  ginęli masowo przenosząc meldunki, przesyłajac pocztę, ginąc pod gruzami domów, zastrzeleni przez sprawnych snajperów. Oblicza się, iż dwunasto i piętnastoletni listonosze Powstańczej Poczty Polowej , głownie harcerze „Zawiszy”, dostarczyli prawdopodobnie podczas powstania blisko 150 tysięcy listów.  Wszystko to pod nieustannym ostrzałem .


 

 

Krzysztof Kamil Baczyński, pół roku przed wybuchem powstania  napisał;

Oto jest chwila bez imienia
Wypalona w czasie jak w hymnie.
Nitką krwi jak struną - za wozem
Wypisuję na bruku swe imię.

* * *

Na placu Krasińskich postawiono  Pomnik Bohaterów Powstania Warszawskiego na tle imponującego budynku Sądu Najwyższego. Pomnik wzniesiono w 45 rocznicę Powstania,w  1989 roku. Pomnik Bohaterów Getta Warszawskiego stanął w Warszawie  już w 1949.

Miron Białoszewski rocznik 1922, pisarz z pokolenia „Kolumbów”,  w „Pamiętniku z Powstania Warszawskiego” po dwudziestu trzech latach od tamtych zdarzeń wspomina ;

„1 sierpnia we wtorek 1944 roku było niesłonecznie, mokro...

W południe wyszedłem na Chłodną (moja ulica wtedy) i pamiętam , że było dużo tramwajów, samochodów , ludzi i że zaraz po wejściu na rogu za zelazna bramą uświadomiłem sobie datę-1 sierpnia.

...szedłem nie tędy, gdzie miałem iść, bo łapali ludzi...

...Staszek widział dużo „tygrysów” .Takie czołgi jak kamienice.

...Ktoś widział 1000 ludzi ( naszych) na koniach. Nie było jeszcze piątej, czyli godziny W”

A potem  pisze o pierwszych strzałach, pierwszych wiwatach „hurrraaa”. O radości, kiedy zobaczyli pierwszego powstańca. I o tym iż „ zaraz potem zaczęli wypadać ludzie z Ogrodowej i zaczęli łapać wózki i deski na barykady”.

(Bartoszewski w kronice) „Wtorek. 1 sierpnia . Opowiada  Aleksander Gieysztor” ...najmocniejszym wspomnieniem jest napewno  noc z 1 na 2 sierpnia.Liczyliśmy na walkę kilkudniową, tak bowiem obliczono możliwości amunicyjne Warszawy...”

2 sierpnia.W dzielnicy Mokotów SS dokonały licznych morderstw na ludności cywilnej..

Kronika profesora Bartoszewskiego zawierająca wspomnienia świadków jest wstrząsajaca. Statystyki i rozmiar okrucieństwa przerażajace. Warunki życia w Warszawie nieludzkie. Bartoszewski  odnotowuje zdarzenia  dzień po dniu aż do ostatniego dnia powstania czyli do 2 października 1944.

* * *

Ekspozycja w Muzeum Powstania Warszawskiego jest poruszająca .
Wewnątrz ustawiono wieżę, która  wznosi sie przez wszystkie trzy kondygnacje muzeum. Kiedy zbliżam się słyszę  uderzenia serca. To bije serce powstańczej Warszawy.
W następnym pomieszczeniu dział poświęcony „Poczcie Powstańczej”. Listy powstańcow do rodzin. Nazwiska listonoszy- harcerzy. Nazwiska tych, ktorzy padli na polu bitwy roznosząc listy.
Jak się później dowiedziałam  listy, kolekcję kopert i znaczków powstańczych  Muzeum Powstania Warszawskiego odkupiło 9 lutego 2008 roku na aukcji domu Ulrich Felzmann Briefmarken  w Duesseldorfie. Zapłacono za kolekcję 190 tysięcy euro. Dalej jest  pokoj w którym ustawiono  maszynę drukarską. Na niej drukowane były odezwy,powstańczą prasę codzienną, biuletyny powstańcze, a także tomiki poezji. Poezja, jakby wbrew logice i rzeczywistości kwitła podczas okupacji. Może zbyt często karmimy sie poezją, „mierzymy siły na zamiary”,  a potem zetnięcie z rzeczywistością bywa tak straszne?

Krahelska ( zginęła w pierwszym dniu powstania, Baczyński (4 sierpnia), Stroiński i Gajcy (16 sierpnia), Trzebiński( rostrzelany w 1943 roku w egzekucji ulicznej) , Miłosz, Borowski ..., to zaledwie kilka nazwisk Poetów z  czasu zagłady. Wojnę przeżyło tylko dwu z wymienionych przeze mnie.

* * *

Muzeum „żyje” tamtymi dniami. Staję przed kolejną ekspozycją czyli ” nad wejściem do kanału”. Kobieta, łaczniczka , ktora przechodziła kanałami opowiada o tym czego doświadczyła.

Miron Białoszewski, wówczas 17 letni wspomina „Właz jest na placu Krasińskich. FranNie smieliśmy uwierzyć w te kanały. To było marzenie. Przejść do Sródmieścia. Legenda o kanałach, o wejsciu za przepustkami po znajomości i to w wyższych sferach zrobiła swoje .

A że w kanałach może być żle, że się topili, gubili drogę, że na klęczkch bo 90cm., że niektóre włazy pod Niemcami i otwarte, że Niemcy wrzucają granaty, to nic a nic nie przerażało...”

Trudno sobie wyobrazić piekło na Starym Mieście, skoro „marzeniem było by wejść do kanału”. „Zych” Andrzej  Borowiec (rocznik 1928)  był łącznikiem kanałowym ze Sródmieścia na Starówkę. Opisał w pamiętniku (fragmenty dostępne w internecie) koszmar przedostawania się przez kanały. Na Mokotowie został ranny, wzięty do niewoli niemieckiej a potem już po wyjściu z obozu służył w II Korpusie generała Andersa. Możemy zaryzykować stwierdzenie, że los mu sprzyjał. Nie tylko przeżył! ale potem już w Anglii zdał maturę, studiował na Uniwerytecie Columbia w Nowym Jorku. Pracował jako dziennikarz dla Associated Press, Washington Star, Chicago Sun Times, Washington Star.

 Napisał książkę o Powstaniu Warszawskim . “Destroy Warsaw! Hitler’s Punishment, Stalin’s Revenge”. Książkę wydano w 2001 roku.

Przez wspomniany przez Białoszeskiego i Borowca kanał  weszło pięć tysięcy trzystu powstańców  ze Starego Miasta i ewakuowało się do Sródmieścia. Byli wśród nich także cywile. Lącznie kanałami Warszawy przemieszczało się ponad jedenaście tysięcy ludzi. Wspomniana łączniczka, szczęsliwie przeżyła , ale dziesiątki tysięcy ludzi zginęło w powstaniu . Umierali pod bombami, z chorób, ran, niedożywienia, masowo rozstrzeliwani w egzekucjach ulicznych. Na ulicach Warszawy są te miejsca oznaczone tablicami. Jest ich wiele. Ale dziś już nieliczni tylko składaja tam kwiaty i zapalają znicze. Każdego roku jest ich coraz mniej.

  * * *

W jednej z sal muzealnych zawieszono ogromne zdjecie Wielkiej Trójki. Panowie uśmiechięci, zadowoleni, przyjaźni, doskonale się rozumiejący. Franklin D. Roosevelt, Winston Churchill, Józef Stalin. Jest to zdjęcie ze spotkania w Jałcie, podczas którego już przesądzono o losach Polski.

Za granicą Powstanie Warszawskie coraz częściej nazywa się „drugim powstaniem warszawskim” i nie często się o nim mówi. Nazwano je „drugim”, bo pierwsze to było powstanie w getcie warszawskim o którym często się wspomina w TV amerykańskiej, francuskiej i kanadyjskiej . Powstanie w warszawskim getcie wybuchło 19 kwietnia 1943 roku. Zydowscy Powstańcy za swój heroiczny czyn zostali uhonorowani w PRL . Kwiecień odkąd pamiętam był w Polsce „miesiącem Pamięci Narodowej”.  O Powstaniu Warszawskim  mówiono wtedy tylko w domach wśród przyjaciół i rodziny. Powojenne władze komunistyczne   powstanie potępiły a żołnierze Armii Krajowej poddawani byli represjom.  Wielu Akowców, „ karłow imperializmu”, jak ich zwała komunistyczna propaganda, zostało uwięzionych, zsyłanych w głąb Zwiazku Sowieckiego, zamordowanych. Potępiono  dowództwo powstania  a bohaterstwo mieszkańców Warszawy przemilczano.  

* * *
Polacy w  Zamku Warszawskim mogą poczytać , że pierwsze „nazistowskie bomby” spadły na zamek 17 września.  „Wojna polsko- nazistowska?” Młody Polak  już przywykł. Starsi milczą. Nikt widocznie nie reaguje na to sciemnianie obrazu, zacieranie odpowiedzialności.
Pojęcie „nazi” może odnosić się przecież do przedstawicieli różnych nacji . Do Polaków na przykład, prawda?  Polacy,  nawet ci młodzi jeszcze chyba  wiedzą, że sprawcami  byli Niemcy, bo  trudno przecież znaleźć w Polsce rodzinę, która nie straciła kogoś bliskiego.
Przyjeżdzający z zagranicy turyści czytaja to samo (  na Zamku są angielskie napisy). Czytają o „nazistach”. Jacy naziści? Potem owi zagraniczni jadą do Auschwitz. Każde niemal amerykańskie biuro turystyczne oferujące podróż do Polski ma taką wizytę w swoim programie, nie mówiąc o wycieczkach specjalnych w ramach edukacji o Holocauscie . Auschwitz jest w Polsce. Potwierdza się więc to czego nauczono turystów  w ich szkołach podczas obowiązkowych lekcji. Czytali w gazetach o „polskich obozach”. Oglądali Shtetl Marzyńskiego (uratowanego przez polskie siostry zakonne), w którym pada zdanie „Ktoś musiał to zrobić” czyli zgladzić polskich Zydów w owym „shtetl”. Czy mogę się więc dziwić, kiedy amerykańska uczennica na ankietowe pytanie co wie o Polsce  mówi „Polska? A...wiem! ma coś wspólnego z holocaustem”.

* * *
Mój znajomy , młody, dobrze wyksztalcony , pracujący w banku niemieckim w Warszawie poucza mnie, że  pisze się i mówi wszędzie w świecie, a więc i w  Polsce o „nazistach „ bo oczywiste jest , że „nie wszyscy Niemcy byli źli”. Ale przecież to niemieccy żołnierze Wermahtu i SS dokonywali zbrodni ludobójstwa, podpalali domy, kościoły , zburzyli Zamek w Warszawie. To niemieccy piloci zrzucali bomby na polską stolicę. Byli dobrzy Niemcy.Tak, wiem. Dobrzy Niemcy coraz częściej widoczni są w filmie i literaturze.

Wiele lat temu oglądałam w TV przebieg spotkania z Normanem Daviesem historykiem autorem książki „Rising’ 44” .

Spotkanie odbyło się  w Georgetown University (Waszyngton). Jeden z uczestników zapytał „Czy Churchill nie mógł wywrzec presji na Stalinie by zmienił swe stanowisko wobec Polaków”?  Davies odpowiedział, „chyba nie miałby szans. W Jałcie i Teheranie potrzebowali Stalina.” Nie chcieli psuć dobrego nastroju.

I dodał, „ale nawet gdyby było inaczej, nie chciał tego zrobić. I to jest doprawdy przykre i zawstydzające”.

Dlaczego o tym wszystkim piszę?  Otóż probuję znależć odpowiedź na pytanie czy   „odpłacono im (Powstańcom Warszawy i walczącym Polakom) za przelana krew”. 

Jak odpłacili Powstańcom niektórzy Rodacy? Przemilczaniem, lekceważeniem, potępieniem.

Jak odpłacamy im my? Godząc się w milczeniu na falszowanie historii, pomijając kłamstwa propagandy.

Poeta powstańczy pisał:

„Nie złamie wolnych żadna klęska,

 nie strwoży śmiałych żaden trud...

 (...)

Poległym chwała, wolność żywym,

wierzymy, że nam Sprawiedliwy

 odpłaci za przelana krew”. (słowa Stanisław Ryszard Dobrowolski "Goliard" muz. Andrzej Panufnik)

 Tak więc pozostaje i nam  już tylko wierzyć w to, że Sprawiedliwy Bóg im( i ich następcom) odpłaci. 

* * *

1 sierpnia  uczczono  pamiec poleglych siedmiominutowa cisza. Odbyl sie  kolejny Apel Poległych. Nie zostaną oczywiście wywołane wszystkie  nazwiska poległych w Powstaniu Warszawskim. Trwałoby to zbyt długo.
A poza tym, czy dzisiaj ludzie mają czas na to by patrzeć wstecz?  
 
 

 



piątek, lipca 18, 2014

Pamietajcie o ogrodach...

 
 

  
Pamietajcie o ogrodach, przeciez stamtad przyszliscie" spiewal Janusz Kofta .
W zar epoki udziela wam chlodu tylko drzewa, tylko liscie...
 
  

 

sobota, lipca 12, 2014

Festiwal w Chassell, Michigan

W Chassell malej miejscowosci nad wielkim jeziorem Portage  odbyl sie festiwal truskawkowy.
Juz po raz 66 mieszkancy tego regionu mieli okazje oklaskiwac szkolne orkiestry, weteranow , najbardziej zasluzonych mieszkancow (Obywatel Roku) osady.


Tegoroczna Krolowa Festiwalu a ponizej otwierajacy kazda  parade weterani i poczet sztandarowy.





 W Stanach Zjednoczonych chyba kazda szkola ma swoj zespol muzyczny. Imponujace!




 
 






Uderzajaco duza  jest liczba dzieci, w tym rejonie.


Nie ma watpliwosci, iz mieszkancy, wierni kosciolow roznych odlamow chrzescijanskich, pilnie realizuja wskazania , jakie Bog dal Adamowi i Ewie; "idzcie i rozmnazajcie sie".
 
 
 

 Jedna z atrakcji festiwalu jest wybor "Krolowej Festiwalu" Ta dziewczyna na moim zdjeciu nie zostala nia w tym roku. To byl moj wybor sposrod kilku innych.
 


To nie truskawka z festiwalu ale z farmy w Chassell. Po paradzie  byly ogromne kolejki (tez tradycyjne!) po truskawki z bita smietana . Moja truskawka byla gigantyczna!
 

poniedziałek, czerwca 23, 2014

Good bye Marco

 14 czerwca opuszczamy Marco. Dom zamkniety, okiennice opuszczone.




W ogrodzie jakby na pozegnanie zakwitl znow piekny kwiat chinskiej rozy (hibiscus).
 Zatrzymujemy sie  co dwie godziny by wyprostwac sie , pijemy kawe, fotografujemy  i ruszamy w dalsza droge.
W polnocnej czesci Florydy krajobraz sie zmienia. Niewiele juz tu palm ale sosen porosnietych lianami i brodatym hiszpanskim mchem jest coraz wiecej. Wieczorem zatrzymujemy sie w Valdoscie w Georgii.I jak zwykle meldujemy sie w tym samym co "od zawsze" motelu. Marco zostalo za nami.Good by nasza "rajska" wyspo .

Przez kilka miesiecy  nie bedziemy pilnowac zachodow slonca nad Zatoka Meksykanska, nie bedziemy fotografowac pelikana na plazy. Nie bedziemy  sluchac spiewu drozda ani podziwiac eleganckiego bialego igreta spokojnie spacerujacego w naszym ogrodzie.
 
 

piątek, czerwca 20, 2014

Majestatyczny Mackinac.

Most laczacy Dolny i Gorny Michigan jest piatym co do wielkosci wiszacym mostem na swiecie. Jego dlugosc wynosi  ponad osiem kilometrow. Budowe mostu rozpoczeto w maju 1954. Do uzytku oddano go w 1957 roku. Koszt budowy wyniosl 100 milionow dolarow..
Pomysl budowy mostu nad ciesnina jeziora Michigan pojawil sie dawno, juz w polowie XIX wieku, ale z roznych powodow nie doszlo wowczas do realizacji tych projektow..



środa, czerwca 04, 2014

Noc na placu Niebiańskiego Spokoju


Nadzieja.
Napięcie.Ale ani strach ani terror nie malują ich twarzy.
Nie wiedzą jeszcze co się zdarzyć może,
Nie znają jeszcze swego przeznaczenia.

My telewidzowie ,rozparci w fotelach ,
bezpieczni w domach,
nie wiemy również, tylko przeczuwamy…

Oczekiwanie .

Na co tam czekają?
Na wolność ? Na uznanie praw czlowieka?
Na gest zrozumienia ze strony czerwonych Matuzalemów?

Na cóż mają nadzieję?
Na gest litosny współczesnego Heroda,
 który nie używa miecza,
tylko gazów łzawiacych, karabinów i czołgów?

Mają nadzieję, że świat zakrzyknie przeciwko zbrodni?
Może  wierzą,
że we współczesnym świecie masowy mord nie jest możliwy?

Studenci, robotnicy , chłopi z przepaskami
przeciwko armii chronionej  hełmami ze stali.
Ręce z transparentami “ZADAMY WOLNOSCI”
Przeciwko zbrojnym w karabiny rękom.
Kruche barykady, jak z chłopięcych zabaw,
Przeciwko czołgom.
Swiat i my patrzymy na plac pekiński wstrzymując oddechy.
Niemy świat i my oniemiali ze zgrozy  czekamy.
Akcja.
Atak .

Huk wybuchów,  łoskot karabinów, łomot ciężkich czołgów.
Krew. Ogień.
Krew, cierpienie,śmierć. Mord. Zbrodnia.

Krew na placu Tienanmen .
Tragedia Niobe na nowo ożyła.
Tej nocy Niobe ma twarz chińskiej matki.

Statua Wolności w Paryżu i jej siostra w Stanach
stoją nieporuszone ,obojętne, kamiennie spokojne.

Statua na placu w Pekinie
Ma twarz chińskiej dziewczyny.
Zawiązane oczy.
Skazana na śmierc
Będzie zamordowana tej nocy.
Na placu Tienanmen
Na placu Niebiańskiego Spokoju .
4 czerwca 1989 roku.
Ten wiersz napisałam pierwotnie po angielsku na konkurs poetycki ogłoszony przez uniwersytet w Camberze (Australia) . Potem przetłumaczyłam. Był opublikowany między innymi w Przekroju ( wówczas jeszcze z siedzibą w Krakowie)w “Okienku z wierszem”.