piątek, czerwca 17, 2011

Z Chatanoogi do Columbus w Indianie

17 czerwca przekraczamy granice z Tennesse.Jest to jeden z naszych ulubionych stanow na tej trasie. Gory , czarujacy pejzaz, rozlegla, malownicza rzeka Tennessee.
Tym razem znak wiodacy do muzeum samochodow Corvett nas zwabil.



W Bowling Green zrobilismy przerwe w podrozy , zjechalismy z trasy. W Bowling Green produkuje sie Corvetty a kilka lat temu zbudowano tam nowoczesne muzeum. Piekne samochody!Udana ekspozycja
.



Columbus w Indianie okazalo sie przyjemnym , nieduzym miastem. Najlepiej jednak zapamietamy zapewne hinduska restauracje. Jedzenie bylo wysmienite. Najlepsze hinduskie potrawy, jakie udalo sie nam jesc w Stanach.

Obiad w restauracji PRIYANKA przypomnial nam odlegle czasy naszego pobytu w Indiach. W Columbus osiadla spora liczba Hindusow. Nic wiec dziwnego ze w reatauracji Priyanka cala obsluga byla hinduska, a wieksza czesc gosci stanowili Hindusi. Kilka pan' w sari dodalo nieco egzotyki i "klimatu" z Indii, ktory zachowalam w pamieci.

czwartek, czerwca 16, 2011

Chattanooga,Tennessee

Wyjazd z Valdosty rano. O dziwo, temperatura spadla wiec bylo rzesko i przyjemnie. Na odjezdnym sfotografowalam rosnace przy hotelu, typowe dla Georgii drzewa, ktora kwitna o tej porze roku.








Przy okazji udalo mi sie uwiecznic odjezdzajacy z hotelu samochod , czesto widoczny na autostradach amerykanskich. Mozna taki samochod wypozyczyc w przypadku przeprowadzki z jednego miejsca w drugie np. z jednego stanu do drugiego. Amerykanie to narod mobilny wiec te zolte samochody stanowia czesc krajobrazu na drogach.
Te zdjecia , niestety nie oddaja w pelni zatloczenia autostrady wiodacej z Georgii do Tennessie.Po siedmiu godzinach jazdy z przerwami i krotkimi postojami po drodze dotarlismy do Chattanoogii. Ciuchci czyli "choo choo" nie odgladalismy, bo juz to historyczne , uwiecznione w piosence cudo, widzielismy poprzednio.

sobota, czerwca 11, 2011

Wielkie cięcie.

wysokość żywopłotu zmniejsza się niemal o 1 /3.


 Szaflara, wielkie potezne drzewo tez dostala "wyrok". W czasie wichury moglaby zagrazac domowi.


Jak każdego roku o tej porze w naszym ogrodzie "rewolucja”. Od 1 czerwca zaczyna sie sezon huraganow, ale najbardziej obawiamy sie tych  wrzesniowych  a zwlaszcza pazdziernikowych. Pamietna Wilma w 2005 dotarla na nasza wzglednie bezpieczna wyspe i poczynila spore spustoszenia ( u nas zlamala "tylko"czubek palmy) Obcina się wiec gałęzie palm,






Z pieknego bogato kwitnacego oleandra ostaly sie tylko takie bezlistne galezie. Ale wiem ze odrosnie! I bedzie jeszcze ladniejszy niz byl.







Nieodmniennie fascynują mnie nasi ogrodnicy i ich umiejętności, niemal cyrkowe. Pochodzą głownie z Meksyku, Gwatemali, San Salwador. Czasami porozumiewamy się po hiszpańsku; ja sprawdzam w ten sposób swoje umiejętności porozumiewania się w tym jezyku. Czasami jednak jest to konieczne. Niektórzy z nich nie znają angielskiego. Na Florydzie hiszpański jest drugim jezykiem oficjalnym. Wszystkie ogłoszenia, metki na towarach, napisy informacyjne są w dwu językach. Szanse na znalezienie pracy w instytucjach rządowych i stanowych są znacznie wieksze jeżeli się zna hiszpański.

sobota, czerwca 04, 2011

Dwie Rocznice

Dzisiaj mija rocznica czerwcowych wyborow w Polsce. Mam nadzieje, ze nie przeszla ona niezauwazona przez Polakow w Polsce i poza jej granicami.
Kiedy w Polsce swietowano wyniki wyborow w Chinach doszlo do masakry na placu w Pekinie.Ogladalismy tamto zdarzenie w telewizji. Dzisiaj prasa swiatowa "dyskretnie" nie rozpisuje sie na temat wydarzen sprzed 22 laty w Chinach. Ruch mlodych stlumiono wowczas krwawo.


Z okazji pierwszej rocznicy masakry napisalam wiersz po angielsku na konkurs poetycki ogłoszony przez uniwersytet w Australii . Potem przetłumaczyłam na polski. Był opublikowany między innymi w "Przekroju" ( wówczas jeszcze z siedzibą w Krakowie)w “Okienku z wierszem” (Przekroj, #2348, Czerwiec 24 1990 nr.

Noc na placu Niebiańskiego Spokoju

Nadzieja.
Napięcie.
Ale jeszcze ani strach ani terror nie malują ich twarzy.
Nie wiedzą jeszcze co się zdarzyć może,
Nie znają jeszcze swego przeznaczenia.
My telewidzowie ,
rozparci w fotelach ,
bezpieczni w domach,
nie wiemy również, tylko przeczuwamy…

Oczekiwanie .
Na co tam czekają?
Na wolność ? Na uznanie praw czlowieka?
Na gest zrozumienia ze strony czerwonych Matuzalemów?
Na cóż mają nadzieję?
Na gest litosnywspółczesnego Heroda,
który nie używa miecza,
tylko gazów łzawiacych, karabinów i czołgów?

Mają nadzieję, że świat zakrzyknie przeciwko zbrodni?
Może wierzą,
że we współczesnym świecie masowy mord nie jest możliwy?
Studenci, robotnicy , chłopi z przepaskami
przeciwko armii chronionej hełmami ze stali.
Ręce z transparentami “ZADAMY WOLNOSCI”
Przeciwko zbrojnym w karabiny rękom.
Kruche barykady, jak z chłopięcych zabaw,
Przeciwko czołgom.

Swiat i my patrzymy na plac pekiński wstrzymując oddechy.
Niemy świat i my oniemiali ze zgrozy czekamy.
Akcja.
Atak.
Huk wybuchów, łoskot karabinów, łomot ciężkich czołgów.
Krew. Ogień.
Krew, cierpienie,śmierć. Mord. Zbrodnia.
Krew na placu Tienanmen .

Tragedia Niobe na nowo ożyła.
Tej nocy Niobe ma twarz chińskiej matki.
Statua Wolności w Paryżu i jej siostra w Stanach
stoją
nieporuszone ,obojętne, kamiennie spokojne.

Statua na placu w Pekinie
Ma twarz chińskiej dziewczyny.
Zawiązane oczy.
Skazana na śmierc
Będzie zamordowana tej nocy.
Na placu Tienanmen
Na placu Niebiańskiego Spokoju .
4 czerwca 1989 roku.

piątek, czerwca 03, 2011

Sowy i sowki

Niemal codziennie odwiedzamy dwie sowie rodziny. Zamieszkaly w niedalekim sasiedztwie na niezabudowanych dzialkach.



środa, czerwca 01, 2011

Dzien Dziecka

Ogladales swiat z wysoka!

Pamietasz? Nad rzeka Raba w Rabce "zalawialismy rybki"
W Konstancy w Rumunii szukalismy sladow Rzymian.
W Podolinie w Gorach Sowich zbieralismy grzyby, a po powrocie siadalismy na przyzbie.




A potem... przyjechales do nas z wizyta ze swoimi dziecmi . Pokazales im amerykanska Kraine Wielkich Jezior.

Radosnego Dnia Dziecka i dobrych szczesliwych dni powszednich i swiatecznych.

niedziela, maja 29, 2011

Ostatnia niedziela maja







Przyroda jest cudem poniewaz podlega ciaglym zmianom. Bez wzgledu na to ile razy patrzymy na ogrod, drzewa, kwiaty, krzewy, niebo, wschody czy zachody slonca wygladaja ciagle inaczej.


Bogactwo natury jest nie do ogarniecia.











Kolejna piekna niedziela na Marco.










Inspekcja ogrodu. Karol podczas codziennego rytualu .

sobota, maja 14, 2011

Plumeria

Plumeria kojarzy mi sie z naszym pierwszym pobytem na Hawajach. Tuz po naszym wyjsciu z samolotu powitala nas mloda dziewczyna . "Alloha", powiedziala z usmiechem i obdarowala nas wiencem z bialych i kremowych kwiatow plumerii.

Egzotyczny kwiat po latach "zawital" do naszej 'codziennosci" a moze raczej my znalezlismy sie w miejscu gdzie rosna i kwitna plumerie. Na wyspie florydzkiej plumeria jest rownie powszechna jak na Hawajach.

Plumerie rosna w naszym ogrodzie. Jest ich kilka. Dwie z nich wyhodowal moj maz. Za rada naszego ogrodnika, Sergio, odcial po prostu galazke z drzewa i ...wsadzil w ziemie. Rosnie i kwitnie! U nas w ogrodzie Teraz kwitna rozowe plumerie . Nasz sasiad ma kremowe. Kwiaty opadaja na trawnik. Kazdego rana moj maz przynosi mi kwiaty plumerii i kiedy sie budze, czekaja juz na mnie.






Kwiaty sa piekne i delikatne. Ich uroda przemija szybko. Trwa "chwile". Moze dlatego tak bardzo sobie je cenie i byc moze dlatego wydaje sie ,ze sa tak niezwykle piekne?